Rozmawiam dzisiaj z Shishirem Mehrotrą, który jest dyrektorem generalnym Superhuman – firmy znanej wcześniej jako Grammarly, która do dziś jest jej sztandarowym produktem.
Shishir był także dyrektorem ds. produktu w YouTube i zasiada w zarządzie Spotify. To fascynujący facet i właściwie zaplanowaliśmy ten wywiad jakiś miesiąc temu, myśląc, że będziemy rozmawiać o sztucznej inteligencji i jej wpływie na oprogramowanie, platformy i kreatywność w szerszym ujęciu.
Abonenci Verge, nie zapomnijcie, że macie wyłączny dostęp do dekodera bez reklam, gdziekolwiek odbieracie swoje podcasty. Kieruj się tutaj. Nie jesteś subskrybentem? Możesz zarejestrować się tutaj.
Potem sprawy naprawdę przybrały obrót. W sierpniu ubiegłego roku firma Grammarly udostępniła funkcję o nazwie Expert Review, która umożliwiała uzyskiwanie sugestii dotyczących pisania od „ekspertów” sklonowanych przez sztuczną inteligencję, a reporterzy z The Verge i innych serwisów odkryli, że wśród tych ekspertów znalazł się także my. Zawierało mnie.
Nikt nigdy nie pytał o pozwolenie na używanie naszych nazwisk w ten sposób i wielu reporterów było tym oburzonych – utalentowana dziennikarka śledcza Julia Angwin była tak zdenerwowana, że złożyła w tej sprawie pozew zbiorowy. Superhuman zareagował na to, oferując najpierw opcję rezygnacji za pośrednictwem poczty elektronicznej, a następnie całkowicie eliminując tę funkcję. Shishir przeprosił i usłyszysz, jak przeprasza ponownie.
Przez cały ten czas zastanawiałem się, czy Shishir nadal będzie się pojawiał i nagrywał Decoder, ponieważ moje pytania dotyczące podejmowania decyzji, sztucznej inteligencji i platform nagle wydały mi się znacznie trudniejsze niż wcześniej. Trzeba przyznać, że tak się stało i udało mu się to utrzymać. Ta rozmowa była czasami napięta i jasne jest, że nie zgadzamy się co do tego, jak sztuczna inteligencja oddziałuje na ludzi. Ale nie będę już tego przedłużać.
OK: Shishir Mehrotra, dyrektor generalny Superhuman. Zaczynamy.
Wywiad ten został lekko zredagowany pod kątem długości i przejrzystości.
Shishir Mehrotra, jesteś dyrektorem generalnym Superhuman. Witamy w Dekoderze.
Dziękuję, że mnie masz.
Cieszę się, że tu jesteś. Jestem trochę zaskoczony, że tu jesteś. Myślę, że wiesz, jakie będą niektóre pytania, ale naprawdę cieszę się, że odpowiedziałeś. Mam wiele pytań na temat sztucznej inteligencji, tego, co ludzie myślą o sztucznej inteligencji, a także funkcji, którą uruchomiłeś w Grammarly, która jest jednym z twoich produktów, i która wzbudziła wiele uczuć w stosunku do sztucznej inteligencji. Więc w to wejdziemy.
Zacznijmy od początku. Superhuman jest właścicielem Grammarly i Coda. Jesteś właścicielem wielu firm. Wystarczy szybko opisać strukturę Superhuman i wszystkich swoich produktów.
Superhuman to natywny pakiet produktywności AI. Wprowadzamy sztuczną inteligencję wszędzie tam, gdzie pracują ludzie. Pod koniec ubiegłego roku zmieniliśmy nazwę naszej spółki z Grammarly na Superhuman. Zrobiliśmy to, ponieważ zakres naszej działalności znacznie się poszerzył. I tak oprócz Grammarly, który jest ulubionym asystentem pisania wszystkich, mamy teraz przestrzeń dokumentów o nazwie Coda i bardzo popularnego klienta poczty e-mail o nazwie Mail.
Wprowadziliśmy na rynek nowy produkt o nazwie Superhuman Go. Go to platforma zapewniająca sieć proaktywnej i osobistej pomocy w zakresie sztucznej inteligencji bezpośrednio tam, gdzie pracujesz. Zatem osoby zaznajomione z Grammarly mogą myśleć o Go jako o przyjęciu tej podstawowej idei i umożliwieniu każdemu pisania agentów działających tak samo jak Gramatyka. Twój agent sprzedaży, agent wsparcia itd. mogą pomóc Ci w pracy tam, gdzie pracujesz.
Podstawową ideą jest to, że większość narzędzi AI wymaga dużej zmiany zachowania. Wprowadzamy sztuczną inteligencję tam, gdzie pracujesz. W naszych produktach codziennie widzimy około miliona różnych aplikacji i agentów. Płynnie łączymy sztuczną inteligencję z Twoim doświadczeniem, więc nie musisz myśleć o sztucznej inteligencji.
To właśnie robiliśmy z Grammarly od lat. A teraz otwieramy to, aby każdy mógł na tym bazować dzięki Superhuman Go.
Spotkaliśmy się kilka tygodni temu i jedną z rzeczy, o których rozmawialiśmy, był fakt, że dla większości ludzi gramatyka jest wyrażana jako klawiatura. Pojawia się na Twoim telefonie i dokumentach. Spędzasz dużo czasu zastanawiając się, jak zapewnić sobie pracę z takimi narzędziami jak Dokumenty Google.
Wszystkie te produkty integrują sztuczną inteligencję dokładnie w taki sam sposób, jak opisujesz. Myślę, że umieściłeś AI tuż obok punktu wstawiania, tuż obok kursora. Co jest dla Ciebie największą różnicą?
Po pierwsze, myślę, że bardzo niewielu z nich faktycznie robi to szczególnie dobrze. Garść tak. Ale jak wspomniałem, dziennie widzimy milion unikalnych aplikacji.O Grammarly można myśleć w taki sposób, że Twój asystent żyje wszędzie. Być może korzystasz z aplikacji internetowej. Może to być Gmail, może to być Dokumenty Google, może to być Coda, może to być Notion.
Możesz być w aplikacji komputerowej. Może to być Apple Notes, może to być Slack, może to być dowolna aplikacja, której używasz. Może to być każda aplikacja mobilna. Dla każdej z tych aplikacji opracowaliśmy właściwy sposób obserwowania tego, co robisz, opisywania tego w sposób dyskretny dla Ciebie i aplikacji oraz wprowadzania zmian w Twoim imieniu. A robienie tego wszędzie jest propozycją.
Kiedy przeskakujesz od narzędzia do narzędzia, w każdym z nich występują różne typy sztucznej inteligencji. Większość z nich tak naprawdę tego nie ma. Tak jak mówiłem, codziennie widzimy milion unikalnych powierzchni. A te, które to robią, nie sprawiają wrażenia jednego zintegrowanego doświadczenia. Dlatego mamy około 40 milionów aktywnych użytkowników dziennie i właśnie do tego nas wykorzystują.
Patrząc na wszystkie miejsca, w których pracujesz, wydaje się, że Twoje narzędzie będzie inteligentniejsze niż różne narzędzia, które możesz napotkać we wszystkich tych miejscach.
Tak, stawanie się bardziej inteligentnym z pewnością jest tego częścią. Dla wielu osób jest to po prostu jedno znajome doświadczenie, podczas którego można poczuć się jak wirtualny człowiek pracujący tuż obok.
Czy jest to zatem konsekwencja doświadczeń, czy też lepsze i bardziej przydatne wyniki?
To jedno i drugie. Fakt, że Grammarly jest zawsze obecny, jest bardzo ważny i [daje] bardzo wysokiej jakości wyniki gramatyczne. Dzieląc produkt na części, powiedzieliśmy: „Weźmiemy warstwę platformy Grammarly i zamienimy ją w platformę”. To właśnie nazywamy Go. Chodzi o umożliwienie innym ludziom tworzenia agentów i doświadczeń zapewniających wysokiej jakości doświadczenia, które możemy sprawić, że będą dla nich wszechobecne.
W porządku. Chciałem zrozumieć, co według Ciebie oznacza sprzedaż narzędzi. Myślę, że to bardzo ważne w przypadku mojego następnego zestawu pytań.
Inną rzeczą, którą naprawdę chcę zadać, jest pytanie, które zadaję każdemu, ale myślę, że stawka jest tutaj nieco wyższa. Chodzi o decyzje. Jak podejmujesz decyzje? Jakie są Twoje ramy?
Mamy wiele różnych pomysłów na to, jak podejmować dobre decyzje. Dawno temu napisałem artykuł zatytułowany Pytania własne, który dotyczy nie tylko określenia właściwego rozwiązania, ale także tego, jak sformułować właściwe pytanie? Jeśli chodzi o rytuały, których używamy, najbardziej kanoniczny jest ten, który nazywamy Dory i Pulse, co jest sposobem na uzyskanie informacji zwrotnej i opinii, dzięki czemu możesz pozbyć się myślenia grupowego w procesie podejmowania decyzji.
Ale to prawdopodobnie te dwa, które są najczęściej wymieniane, jeśli zapytasz zespoły tutaj w Grammarly lub wcześniej w Coda, lub wcześniej, kiedy pracowałem w YouTube, Google i tak dalej.
Możesz zobaczyć dokąd to zmierza. Wprowadźmy to w praktykę. Uruchomiłeś w Grammarly funkcję o nazwie Expert Review, która generuje sugestie dotyczące poprawy tekstu. W jego ramach zsyntetyzowano porady ekspertów. Wykorzystano moje nazwisko i wiele innych nazwisk: dziennikarze Casey Newton i Julie Angwin, można powiedzieć, że; były tam haczyki na dzwonki, co jest na swój sposób zabawne.
Nie masz naszej zgody na używanie naszych imion w tym celu. Obok nazwiska znajdowały się małe znaczniki wyboru, które wskazywały, że jest ono w jakiś sposób oficjalne. Ludziom się to nie podobało, mnie się to nie podobało i usunęliście tę funkcję. Poinformuj mnie o decyzji o uruchomieniu tej funkcji w przypadku nazw, do których nie miałeś pozwolenia, oraz o decyzji o wycofaniu tej funkcji.
Spodziewałem się, że trochę o tym porozmawiamy, więc mam wiele różnych przemyśleń na ten temat.
Po pierwsze, powiedziałbym, że rozumiem i szanuję, jak trudny jest obecnie świat dla ekspertów i generatorów pomysłów. Zrobiłem długą karierę, będąc partnerem takich jak ty, takich jak ci, o których wspomniałeś. Głęboko bolało mnie poczucie, że nie wykonaliśmy dla nich zbyt wiele. I naprawdę chciałbym za to przeprosić. Nie taki był nasz zamiar.
Jestem pewien, że porozmawiamy o konkretnej funkcji, o której mówisz, ale aby przedstawić ogólny pogląd, moim zdaniem ta funkcja nie była dobra. To nie było dobre dla ekspertów, nie było dobre dla użytkowników. To był dość ukryty obiekt. Był bardzo mało używany. Wspomniałeś o tym w zeszłym tygodniu i rozmawiałeś o tym. Znalezienie go zajęło komukolwiek miesiące. Wszystkoto naprawdę nie ma znaczenia. Możemy zrobić dużo, dużo lepiej. Wierzę, że możemy i zagramy lepiej.
Postanowiliśmy go zabić dość szybko. Warto zauważyć, że postanowiliśmy to zakończyć, gdy pojawiły się pewne opinie na długo przed pozwem i tak dalej. To po prostu nie była dobra funkcja. Nie było to zgodne z naszą strategią. To nie była droga, którą chcieliśmy po tym podążać. Mamy znacznie lepszy pogląd na to, jak naszym zdaniem eksperci powinni uczestniczyć w naszej platformie, i bardzo mnie to ekscytuje.
Ile osób pracuje w Superhuman?
Około 1500.
Ile osób spośród 1500 osób zdecydowało się uruchomić tę funkcję?
To był mały zespół. Prawdopodobnie był to menadżer produktu i kilku inżynierów.
W procesie decyzyjnym, w którym opisałeś sposób upewniania się, że uzyskałeś właściwą informację zwrotną, a następnie stosujesz myślenie grupowe, nigdy nie przyszło Ci do głowy, że używanie imion innych osób bez pozwolenia doprowadzi ich do wściekłości?
Może powinienem cofnąć się i porozmawiać o tym, co zainspirowało ten zespół, co próbowali zrobić i co zawiodło. Zacznijmy od tego, co próbowali zrobić. Duży wpływ na nie miały zarówno to, czego naszym zdaniem chcą użytkownicy, jak i to, czego oczekujemy od ekspertów.
Zacznijmy od użytkowników. Wiele osób mówi o gramatyce jako o ostatniej mili AI. Mówią: „Czujesz się, jakbyś miał swojego nauczyciela gramatyki tuż obok siebie, gdziekolwiek pracujesz”. Wielu naszych użytkowników powie na przykład: „Jak by to było, gdyby zamiast twojego nauczyciela gramatyki mogła być ze mną cała reszta ludzi w moim życiu? Chcę, żeby mój szef sprzedaży usiadł obok mnie i powiedział mi, że mam zamiar polecić niewłaściwy produkt. Chcę, aby moja osoba zajmująca się wsparciem usiadła obok mnie i powiedziała: „Zaraz wyślę e-mail do tej osoby i powinieneś wiedzieć, że miała poważny problem ze wsparciem w zeszłym tygodniu i powinieneś o tym pamiętać, zanim z nimi porozmawiasz”.
To jest główny etos tego, co budujemy. Polega na korzystaniu z gramatyki i rozwijaniu jej, tak aby wiele innych doświadczeń towarzyszyło ci. Dla niektórych z tych osób osoby, od których chcą informacji zwrotnej, to osoby, które podziwiają. To eksperci na świecie, to ludzie, których starają się wzorować i wzorować. Próbują to zrobić dzisiaj w przypadku LLM. Idą do ChatGPT i Claude'a i pytają: „Co Nilay pomyślałaby o moim pisaniu?” To była inspiracja dla tego, co użytkownik próbował zrobić.
Z drugiej strony było to, co próbowali zrobić eksperci. Kiedy opracowaliśmy naszą strategię, przekształcając Grammarly w platformę, pierwszymi osobami, do których zadzwoniłem, gdy o tym pomyślałem, była grupa ekspertów. Rozmawiałem z kilkoma wybitnymi YouTuberami, rozmawiałem z naprawdę prominentnym autorem książek i wszyscy powiedzieli mi to samo. To naprawdę trudny świat dla ekspertów. Naprawdę trudno jest utrzymać połączenie. Jeśli jesteś autorem książek, Twoją drogą do dotarcia do fanów jest publikowanie coraz większej liczby książek. Wszyscy usłyszeli, co robimy i powiedzieli: "Chłopcze, byłoby naprawdę wspaniale nawiązać stałą więź z moimi fanami. Co się stanie, kiedy odłożą moją książkę? Czy nadal mogę z nimi być i pomagać im po drodze?" Wygląda na to, że świat obrócił się przeciwko nim, przeglądy AI kradną część ich ruchu i tak dalej. Wydaje się, że jest to o wiele lepszy sposób na podążanie za tym.
To właśnie stanowiło inspirację. Zespół i funkcja nie sprawdziły się. Tak naprawdę nie sprawdziło się to ani po jednej, ani po drugiej stronie. Skończyło się na tym, że doświadczenie było dość nieoptymalne dla użytkownika i oczywiście nieoptymalne dla eksperta. Podstawowym powodem jest to, co powiedziałeś w zeszłym tygodniu, że naprawdę trudno jest określić, co byś zrobił jako redaktor, na podstawie wyników swojej opublikowanej pracy. AI naprawdę trudno to zrobić. Aby była to dobra funkcja, potrzebujemy Twojego zaangażowania.
Myślę więc, że wypuścili coś, co nie było szczególnie dobre. Robienie tego i uczenie się na tej podstawie jest częścią procesu, ale oni myśleli, że właśnie to robią.
Jasne. Jak myślisz, ile powinieneś mi zapłacić za używanie mojego nazwiska?
Naprawdę ważne jest, aby pomyśleć o atrybucji, pomyśleć o podszywaniu się pod inne osoby i tak dalej. Jako ekspert dokonujesz transakcji w Internecie. Pomysł jest taki, że kiedy publikujesz treści, łącznie ze mną, masz nadzieję, że ludzie z nich skorzystają. Chcesz nawiązać do treści innych osób. Chcesz, żeby ludzie linkowali do Ciebie. Ty naprawdę,naprawdę mam nadzieję, że cię przypisują, kiedy to zrobią. Czy ktoś, kto korzysta z Twoich treści, powinien Cię przypisać? Oczywiście. Aby Cię przypisać, musisz użyć swojego imienia.
Jest inna kwestia, czy ludzie powinni móc się pod Ciebie podszywać? A ja myślę, że to zupełnie inny standard. I widzieliśmy pozew. Z całym szacunkiem, uważamy, że roszczenia są bezpodstawne. Pomysł, że funkcja ta polega na podszywaniu się, jest dość dużym nadużyciem. Każda wzmianka była bardzo jasna: „To jest inspirowane nie tylko tą osobą, ale także konkretnym dziełem tej konkretnej osoby, z wyraźnym przypisanym linkiem umożliwiającym powrót do tej osoby”. Daleko nam do tego testu [podszywania się].
Jeśli Twoja praca została wykorzystana, czy należy ją przypisać? Tak, myślę, że powinieneś. To byłby dobry kontrakt. Nie zawsze się to zdarza. Istnieje wiele produktów, które będą wykorzystywać Twoją pracę, a nie atrybuty. Uznaliśmy, że atrybuty są bardzo ważne. Myślę, że taki byłby widok.
Pozwól mi odwrócić się w drugą stronę –
Poczekaj, zadam ci to pytanie jeszcze raz. Jeśli użyjesz mojego podobieństwa, ile będziesz musiał mi zapłacić?
Nie powinniśmy móc się pod Ciebie podszywać, kropka. Nie zrobiliśmy tego. Jeśli korzystamy z Twojej pracy, jeśli jakikolwiek produkt LLM lub jakikolwiek produkt w ogóle korzysta z Twojej pracy, powinien on przypisać to Tobie i powinien zawierać link do Ciebie. To ludzka umowa dotycząca tego, jak Internet powinien działać. To naprawdę ważne. Powinien to być standard, którego szukasz również od LLM.
Zadajesz tutaj zupełnie inne pytanie, które moim zdaniem jest ważniejsze. Tak naprawdę nie jestem tutaj, aby bronić tej funkcji. Nie sądzę, żeby to była dobra funkcja. Nie próbuję być blisko tej linii. Myślę, że naszym głównym celem jest zbudowanie platformy podobnej do YouTube. Powinieneś zdecydować się na korzystanie z naszej platformy. Powinieneś mieć możliwość wyboru i zbudowania doświadczenia, któremu ufasz. Powinieneś wybrać swój model biznesowy. Wybierając model biznesowy, powinieneś otrzymywać wynagrodzenie za swój wkład. To jest model, nad którym pracujemy. To naprawdę miejsce, w którym chcę być.
Słyszałem, że mówisz, że nie jesteś tutaj, aby bronić tej funkcji. Chcę tylko na sekundę umieścić cię w chronologii. Funkcja została uruchomiona. To prawda. Minęło trochę czasu, zanim w ogóle to odkryliśmy i napisaliśmy o tym historię. Potem wybuchło. Wiele innych osób pisało o tym historie.
Twoją pierwszą reakcją na negatywny rozgłos było zaoferowanie ludziom możliwości rezygnacji z e-maila, dzięki której, gdybym nie chciał, aby moje nazwisko było używane, mógłbym wysłać e-mail do Superhuman i powiedzieć: „Proszę, zabierz mnie stąd”. Dopiero po złożeniu pozwu zaprzestałeś udostępniania tej funkcji.
To nieprawda, Nilay. Pierwsze skargi usłyszeliśmy od garstki ekspertów. Powiedzieli: „Chciałbym zrezygnować z tej funkcji” i zajęliśmy się tym, o co prosili. Następnie usiedliśmy i uważnie przyjrzeliśmy się tej funkcji i szczerze mówiąc, nie spędziłem nad nią ani razu czasu. Przyszedłem, przyjrzałem się temu i powiedziałem: „To dla nas niestosowna strategia”.
Ogłosiliśmy, że usuwamy tę sprawę na długo przed wniesieniem pozwu. Usunęliśmy to, bo to tylko strategia, a nie to, co chcemy robić. Nie tak chcemy współpracować z twórcami. Uważamy, że budujemy platformę, na której powinieneś chcieć być. Mamy nadzieję, że jesteśmy częścią rozwiązania, dzięki któremu możesz zabrać swoją pracę i upewnić się, że będzie dostępna dla ludzi na całym świecie. Naszym celem nie było być choć trochę blisko tej linii. Ale ta funkcja nie była dobra, więc ją usunęliśmy.
Mówisz, że to dla ciebie niestrategiczne. Funkcja oczywiście wysłana. Co sprawiło, że w momencie wysyłki był on objęty strategią?
W tamtym czasie zespół wierzył, że tak właśnie robi. Przyglądali się użytkownikom i skupiali się na ich potrzebach, czyli: "Chciałbym, żeby ekspert mógł w tej chwili przekazać mi opinię. Chciałbym, żeby mój sprzedawca mógł mi przekazać opinię. Chciałbym, żeby moja osoba z działu wsparcia mogła mi przekazać opinię. Chciałbym, żeby mój idol mógł mi przekazać opinię. Chciałbym, żeby ten ekspert mógł mi przekazać opinię." Myślę, że motywacja, jaką mają użytkownicy, jest naprawdę dobra i myślę, że zachęcam ekspertów i twórców, aby się na niej opierali. To wielka szansa.
Dlaczego mieliby się na tym opierać, skoro wartość tego wynosi 0 USD?
Nie, naszym zadaniem powinno być upewnienie się, że wartość nie wynosi 0 USD. Chcemy, żebyś-
Jak myślisz, ile powinieneś mi zapłacić?
Żeby było jasne, kiedy to zrobiszpracuj, aby sprowadzić agenta, stworzyć go, umieścić na naszej platformie, wtedy powinieneś otrzymać za to wynagrodzenie. Podobnie jak działają platformy takie jak YouTube.
Przeprowadź mnie przez ekonomię. Jeśli uruchomisz platformę, na której będę mógł powiedzieć: „OK, Nilay Patel może udzielić ci porad w Grammarly”, jakie będą ekonomiki tej platformy? Ile zapłacę za to?
Teraz budujemy ten model biznesowy. Nasz sklep ma obecnie model płatności z podziałem przychodów 70/30, który jest bardzo podobny do tego, jak ma to miejsce w przypadku wielu innych produktów. Jeśli chcesz zbudować takiego agenta, możesz to zrobić już dziś. Jest już wielu ekspertów, którzy to zrobili. I to jest podstawowa część naszej strategii.
Jeśli masz już ten system, po co budować kolejny, który będzie korzystał z mojego imienia i nazwiska za darmo?
Nie mieliśmy wtedy tego systemu. A są to bardzo różne cechy. Zespół, który zbudował Expert Review, próbował wyjść naprzeciw tej potrzebie, ale po prostu im się to nie udało.
Ile razy użyłeś mojego imienia?
Ponieważ jest to sprawa prawna, naprawdę nie mogę wdawać się w szczegóły tego typu rzeczy, ale w zasadzie dla wszystkich była to bardzo mała liczba. Ta funkcja była bardzo mało używana.
Czy istniała ustalona grupa imion? Czy to było po prostu wybieranie imion z eteru? Czy były to przypadkowe, halucynacyjne imiona?
Pochodzi prosto z popularnych LLM. Jest to więc dokładnie takie samo doświadczenie, jakie byś miał, gdybyś przyszedł do Claude, Gemini lub ChatGPT i powiedział: „Czy możesz wziąć ten tekst, polecić osoby, które byłyby najbardziej przydatne do przekazania opinii na jego temat, wziąć ich najciekawsze prace i wykorzystać to, aby spróbować przekazać mi opinię”.
Swoją drogą, naprawdę trudno jest udostępnić tę funkcję użytkownikom, a spełnienie jej potrzeb będzie wymagało pracy z ludźmi takimi jak Ty.
Czy sprawdzałeś, ile razy używałeś imion innych osób?
Tak, z pewnością zarejestrowaliśmy wszystkie różne interakcje.
Masz więc rejestr, ile razy pojawiło się moje nazwisko, nazwisko Casey Newton czy coś w tym rodzaju?
Nie jest oznaczony w ten sposób, ale oczywiście będziemy musieli go przedstawić na potrzeby pozwu.
Dziennikarka Julia Angwin złożyła pozew zbiorowy. Jest wiele dróg, którymi można pójść. Powiedziałeś, że roszczenia są bezpodstawne. Co powiedzieli Twoi prawnicy, aby Cię przekonać, że roszczenia są bezpodstawne?
Co powiedzieli prawnicy? To właściwie całkiem jasne. To test dla laika, jest dość oczywisty. To po prostu nie jest podszywanie się. Kiedy spojrzysz na tę funkcję, obok każdego linku na górze i na dole panelu znajduje się informacja, która wyraźnie stwierdza, że są one inspirowane przez te osoby. Wyraźnie stwierdza, że nie mamy żadnych relacji z tymi ludźmi, że to przyszłość. Nawiasem mówiąc, nie próbuję tego bronić jako dobrej cechy. Nie chcę być na tej linii.
Może mógłbym cofnąć się na chwilę i powiedzieć, że nie pierwszy raz widzę taką sytuację. Kierowałem zespołem w Google i kierowałem zespołem YouTube. Kiedy trafiłem na YouTube, mieliśmy wówczas duży pozew ze strony firmy Viacom, bardzo szeroko obserwowany pozew, który wygraliśmy. Właściwie wygraliśmy wyrokiem podsumowującym. Całkowicie przekroczyliśmy dopuszczalną granicę. Ale to nie jest standard, którego się trzymaliśmy.
Przyjrzeliśmy się temu i powiedzieliśmy, że prawo nie wymaga od nas tego, ale zdecydowaliśmy się zrobić o wiele więcej. Aby mieć pewność, że twórcy będą mogli znaleźć treści przesłane w ich imieniu przez inne osoby, wprowadziliśmy system Content ID. Uruchomiliśmy otwarty program kreatywny, który, o ile wiem, nadal jest jedyną dostępną platformą z otwartym udziałem w przychodach.
Nie sądzę, że standard prawny jest właściwym standardem, na który należy patrzeć. Nie próbuję się do tego zbliżyć. Dla mnie jest całkiem jasne, że nie przeszliśmy poniżej, ale to nie ma znaczenia. Nie staramy się być blisko tego standardu. Potrzebujemy twórców do pracy. Aby nasza platforma działała, potrzebujemy ich modeli biznesowych. Jest to bardzo podobne do tego, co wydarzyło się w YouTube.
Mam wiele przemyśleń na temat YouTube. Zapytam Cię o YouTube. Mam wiele przemyśleń na temat sprawy Viacom. Wiele z tego, co wydarzyło się w przypadku Google i YouTube, stanowi podstawę Internetu i polityki obowiązującej w Internecie, jaką znamy dzisiaj. To się zmienia dzięki sztucznej inteligencji. Dlatego chcę Cię o to zapytać, ponieważ jaMyślę, że Twoja historia rzuci wiele światła na to, co ludzie myślą dzisiaj o sztucznej inteligencji.
Jasne.
Chcę tylko pozostać na tym jeszcze jednym zakręcie. Mówisz „podszywanie się”, ale nie o to chodzi w pozwie. Twierdzeniem zawartym w pozwie jest prawo obowiązujące w Nowym Jorku i Kalifornii, które zabrania firmom wykorzystywania nazwisk i tożsamości osób do celów komercyjnych bez ich zgody. I tak, tutaj miałeś cel komercyjny. Sprzedawałeś oprogramowanie i pojawiały się nazwy inspirowane naszymi nazwami.
Nie jestem uczestnikiem tego procesu. Nie zapisałem się na zajęcia. Zajęcia nie zostały certyfikowane. Przysięgam, że jeszcze cię nie pozwałem. Ale pasek bardzo różni się od zwykłego podszywania się. Jest to wykorzystanie podobieństwa w celach komercyjnych. Twierdzisz, że jest to bezpodstawne, a nigdzie nie widziałem, żebyś się tym specjalnie zajmował.
Argumenty prawne będę musiał zostawić na rzecz pozwu i sprawy sądowej. Uważamy, że naszym zdaniem zestaw pracy, jaki tam wykonano, miał dość standardowe przypisanie, znacznie przekraczające poprzeczkę, jaką wykonałby każdy inny produkt, co robi każda firma LLM na świecie i tak dalej. I nie zbliżało się to do użycia imienia i podobizny w jakikolwiek sposób wykraczający poza przypisanie źródła.
Powiedziałeś już, że ta funkcja jest zła, więc nie będę cię o to zbytnio wtrącać, ale czytam edycję, która została wygenerowana z moim imieniem i nazwiskiem, co jest po prostu złe. Dosłownie nigdy nie dałbym tej edycji. Mówi, że powinienem „podnieść stawkę nagłówka, dodając słowa emocjonalne lub oparte na stawce, które mogłyby podkreślić, dlaczego ta premiera ma teraz znaczenie”. Jestem redaktorem od ponad 15 lat. Dosłownie nigdy czegoś takiego nie powiedziałem.
Podałeś powód. Pomysł, że możesz odkryć swój styl montażu na podstawie pracy końcowej, wydaje mi się po prostu niemożliwy. Bardzo trudno jest wrócić po tej końcowej pracy i powiedzieć: „Jaka była wcześniejsza przepustka redakcyjna?” Aby zrobić to dobrze, trzeba to zrobić. Musisz usiąść i powiedzieć: „Oto, jak bym to zredagował”. Myślę, że możesz świadczyć tę usługę i możesz za to zarabiać. Mamy nadzieję, że jesteśmy jedną z platform, na których możesz to zrobić.
Zatem nie masz listy z adnotacjami, których nazwiska są używane w tej funkcji, ale masz dzienniki wszystkich osób korzystających z tej funkcji, zakładając, że te dzienniki zawierają nazwiska, i zakładasz, że będziesz w stanie to zapewnić, jeśli uda ci się wykryć.
Jestem pewien, że zostaniemy poproszeni. Tak.
Czy myślisz, że będziesz w stanie dostarczyć tę listę?
Jestem pewien, że zostaniemy poproszeni. Zobaczymy.
Bo wydaje mi się, że jednym ze sposobów obejścia tego pozwu jest po prostu powiedzenie: „Właściwie nigdy nie używaliśmy imienia Julii, dopóki ona o to nie poprosiła”. W ten sam sposób OpenAI w odpowiedzi na pozew New York Timesa stwierdza: „To się nigdy nie wydarzyło, dopóki nie nakłoniłeś nas konkretnie do zrobienia rzeczy, które uznałeś za nielegalne”. A tutaj masz to samo. Można powiedzieć: „Właściwie, dopóki nas nie zapytałeś, nigdy nie wygenerowaliśmy Twojego imienia i nazwiska”. Czy to się pojawiło?
Jest wiele rzeczy na naszą obronę, których nie omówię, ale myślę, że nie to będzie sednem tej argumentacji. Sednem argumentu jest to, że to, co zrobiliśmy, było normalnym przypisywaniem treści w Internecie.
Powodem, dla którego pytam o to bardzo konkretnie, jest to, że: „Hej, tak naprawdę nigdy nie używaliśmy twojego imienia”, co stawia cię w innym miejscu niż: „Hej, mamy różne odczucia co do wartości atrybucji”. Powodem, dla którego zadaję to pytanie równie ostro, jak zadaję, jest to, że nie sądzę, że obroną jest to, czy ludzie używają produktu, czy też nie, ani czy nazwy kiedykolwiek się pojawiły. Myślę, że są one po prostu jasne, binarne włączone lub wyłączone. „Twoje nazwisko nigdy się nie pojawiło, nie możesz nas pozwać”. Mówisz, że obrona brzmi: „Hej, nie tak powinna wyglądać atrybucja”.
Byłeś dyrektorem ds. produktu w YouTube, a YouTube jest definiowany przez skandale związane z atrybucją twórców. Co roku wybucha kolejny skandal związany z filmami reagującymi. Co roku wybucha kolejny skandal dotyczący korzystania z praw autorskich i tego, czy można zrobić z Marquesa Brownlee twórcę sztucznej inteligencji, a potem po prostu opublikować z nim milion filmów i ukraść jego poglądy.To esencja ekosystemu twórców YouTube.
Czy wiesz, jak YouTube zareagował na tę funkcję, kiedy pisaliśmy tę historię? Zaprosili mnie na wczesną prezentację ich systemu wykrywania podobieństwa AI, ponieważ wiedzieli, że będzie to dla nich dobra prasa. Czy gdybyś nadal prowadził YouTube, pozwoliłbyś kiedyś na wypuszczenie takiej funkcji?
To ciekawe, jak to właśnie opisałeś. Po pierwsze, w przypadku niektórych z tych, które opisałeś, bardzo ciekawym sposobem opisania tego zjawiska jest określanie filmów zawierających reakcje jako skandale. Ponieważ myślę-
Och, to są absolutne skandale.
Zrozumiałem Twoją definicję. Są również niezwykle popularne i doprowadziły do stworzenia całego gatunku treści. Wykrywanie podobieństwa, Content ID, to fantastyczne narzędzia dla twórców. Mój zespół zbudował narzędzie Content ID w oparciu o ten sam pomysł.
Jeśli ktoś zrobi to Marquesowi Brownlee, skopiuje jego filmy i umieści je, wtedy możesz skorzystać z tego narzędzia, a on będzie mógł nie tylko je odebrać, ale także zarobić na nich. To narzędzie, które stworzyliśmy dla YouTube i myślę, że stało się niezwykle popularne. Wzięliśmy pod uwagę coś, co wyglądało na skandal, i znacznie wykraczaliśmy poza to. Żeby było jasne, nie jest to wymagane przez prawo.
Nie, rozumiem, czego wymagają niektóre przepisy, ale korzystanie z systemu Content ID i wystawianie ostrzeżeń o naruszeniu praw autorskich – czego doświadczyłem – w przypadku wystosowania ostrzeżenia o naruszeniu praw autorskich jako twórca przeciwko innemu twórcy, jest posunięciem nuklearnym, które wiąże się z poważnymi konsekwencjami społecznymi i społecznościowymi.
Żeby było jasne, jeśli korzystasz z Content ID i używasz go do zarabiania, nie wystawiasz ostrzeżeń.
Prawidłowy. Twierdzę jednak, że ogólna ekonomia YouTube jest zdefiniowana i pod wieloma względami produkty opierają się na kwestiach autorstwa, płatności i monetyzacji – gdzie przepływają wyświetlenia i gdzie przepływają pieniądze.
Content ID to świetna innowacja, ponieważ pozwala ludziom uzyskać pewną liczbę wyświetleń i odpowiednim osobom zarabiać. YouTube nie istnieje bez muzyki. Jeśli muzyka kiedykolwiek pojawi się w YouTube, wydawcy otrzymają zapłatę, ponieważ system Content ID może zidentyfikować muzykę i zapewnić im zapłatę. Rozumiem to. Jest to jednak system, który śledzi atrybucję i zapewnia monetyzację.
Mówię tylko, że nie rozumiem, jak YouTube mógł w ogóle powiedzieć: „Pozwolimy Marquesowi Brownlee edytować Twój film bez płacenia Marquesowi Brownlee”. Nie istniałoby w tym ekosystemie.
Nie, właśnie to powiedziałeś. YouTube powiedział: „Kiedy to się stanie, pomożemy Ci to znaleźć”, ale nie zabraniasz komuś tego robić. To zupełnie inny standard.
Ale upewniasz się, że ludzie otrzymują zapłatę.
Upewniasz się po. Żeby było jasne, koncepcja praw autorskich bardzo różni się od roszczeń dotyczących nazwy i podobieństwa. Jeśli stworzyłbym film, który mówiłby: „Hej, naprawdę lubię Marquesa Brownlee i myślę, że oto, co by powiedział” lub „Pozwól, że opowiem kilka dowcipów o Nilay”, będzie to zupełnie inny standard. Standard YouTube dotyczył praw autorskich i jest to zbiór przepisów regulowanych przez zupełnie inne części prawa.
W takim przypadku masz prawo do roszczenia, istnieje ustawa DMCA, która pozwala Ci egzekwować swoje prawa autorskie. Właściwie nie o tym tutaj mówimy. Ale zasada podobieństwa jest taka, że w obu przypadkach istnieje prawo, a ono tak naprawdę nie spełnia poprzeczki twórczej. Myślę, że celem społeczności, celem produktów takich jak nasz, pracy z ludźmi takimi jak Ty, nie jest wykorzystywanie prawa jako testu. Celem jest wykroczenie daleko poza ten cel i zrównanie naszych interesów w taki sposób, aby Twój sukces był naszym sukcesem i to powinno być naszym celem.
Czy jesteśmy do tego zobowiązani? Nie. Nie sądzę, żeby to był wymóg. Zdecydowaliśmy się to zrobić, ponieważ jest to najlepszy sposób na tworzenie odpowiednich produktów dla naszych klientów.
Byłem prawnikiem zajmującym się prawami autorskimi. Z radością przyznam, że nie byłem najlepszym prawnikiem zajmującym się prawami autorskimi na świecie. Rozumiem, że ludzie nie rozumieją różnicy między prawami autorskimi, znakami towarowymi, nazwami i podobieństwem. Mówię, że sztuczna inteligencja niweluje te różnice szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Są kraje europejskie, które po prostu otwarcie sugerują, że należy rozszerzyć prawo autorskie o podobieństwo.
Powinienem móc chronić swoją twarz prawami autorskimi, a to oznacza, że mogę działać zgodnie z istniejącym prawemreżimu, zamiast mieć nadzieję, że Kongres Stanów Zjednoczonych w 2026 r. podejmie uchwałę w sprawie rozszerzonej ochrony przed podobieństwem. Sugeruje się to, ponieważ prawo autorskie stanowi mniej więcej dominujące ramy regulacyjne istniejące w Internecie.
Patrzę na duże platformy społecznościowe, takie jak YouTube, Instagram i TikTok, i widzę, że zbudowały one wszystkie te systemy, aby reagować na prawo autorskie – w szczególności prawa autorskie, czyli rzeczy, które mogą być chronione prawem autorskim i które mogą na różne sposoby zarabiać na tym prawie autorskim. Nasze podobieństwo nie jest jednym z nich. Nasze imiona i twarze nie są jednymi z nich.
Tak.
Wygląda na to, że to miejsce, w którym rzeczy, które możesz robić, i te, które powinieneś robić, będą coraz bardziej rozbieżne. To ty doświadczyłeś tego ostatnio najgłośniej. Ciekaw jestem, czy nauczyłeś się czegoś innego niż: „Prawo mówi, co powinienem zrobić i co powinienem zrobić, i znajdziemy granicę pośrodku”.
Zobaczymy, czy przepisy znajdą na to podstawę. Myślę, że to paragraf 22 dla twórcy. Prawo autorskie istnieje już od setek lat w różnych formach. Zaczęło się od licencjonowania komponowania muzyki, zaczęło się od Mozarta i Bacha. Od tego czasu urosło. Prawie każdy kraj na świecie osiągnął bardzo podobny standard.
Granica pomiędzy korzystaniem z publicznie dostępnego utworu a możliwością powoływania się na niego i jego kopiowaniem jest bardzo cienka. Pomysł, że zdefiniowanie wszelkich odniesień do pracy jako użycia imion i podobizn, złamałby Internet i zrujnowałby Twój biznes. Nie mógłbyś się do mnie zwrócić. Jak dostałeś się do programu w zeszłym tygodniu i zacząłeś o mnie rozmawiać?
Żeby było jasne – nie chcę zajmować się baseballem i tworzyć podcastu, ale zmusiliśmy cię do podpisania oświadczenia o występie w programie.
Aby przyjść do programu. Ale mówiłeś o mnie, zanim przyszedłem do programu. Oczywiście, że powinieneś być-
Rozmawialiśmy o Tobie, zanim pojawiłeś się w programie, ale aby być prawdziwą firmą medialną, a nie latać po nocy i wykorzystywać nagrania Twojej rozmowy, nasi prawnicy potrzebują zwolnienia. A jeśli tego nie podpiszesz, nie pozwolą mi skorzystać z programu, ponieważ trzeba ich chronić przed tym, jak pojawisz się jutro i powiesz: „Nie pozwoliłem ci używać mojej twarzy”.
Nie, rozumiem to. Mój punkt widzenia jest szerszy. Mówisz o wielu ludziach i to jest część dyskursu. To część tego, jak pracujemy. Twoje artykuły będą linkować do osób, przypisujesz je. Myślę, że to naprawdę ważne. A jeśli narysowałeś linię, która wskazywałaby, że przypisywanie czegoś jest jak używanie ich imienia i podobizny, to jest to bardzo trudna do narysowania linia.
Powtórzę: to nie było przypisanie. Właśnie coś wymyśliłeś i umieściłeś pod tym moje imię. Nie ma tu żadnego przypisania. To nie jest nic, co kiedykolwiek powiedziałem. To nie jest coś, co bym kiedykolwiek powiedziała. Nie jestem nawet pewien, jak mógłbyś wpaść na pomysł, że na podstawie mojej pracy kiedykolwiek powiedziałbym coś takiego. Nie ma tutaj przypisania. Nie istnieje żadna praca, która doprowadziłaby cię do takiego wyniku z moim nazwiskiem.
Powtórzę: funkcja brzmiała: „Oto sugestia wygenerowana przez konkretną pracę konkretnej osoby”. Wszystko jasno wskazuje, że jest to sugestia wygenerowana z–
Poczekaj, przepraszam. Czy sądzisz, że pełniąc rolę redaktora naczelnego „The Verge” i współgospodarza „The Vergecast” podkreślam znaczenie tworzenia przekonujących nagłówków, które informują o pilności?
Mówiłem już, że to zła cecha. To nie jest to, co kwestionujesz.
Mówisz mi, że istnieje atrybucja, a ja po prostu zastanawiam się, co to jest atrybucja.
Po prostu przeczytaj resztę. Jest tam napisane: „Na podstawie Twojej pracy zapytaliśmy…”
Nie. Jest po prostu napisane: „Ta sugestia jest inspirowana książką The Vergecast Nilaya Patela”. Zapewniam cię w The Vergecast, że prowadzę ten program przez długi czas. Nigdy nie powiedziałem: „Jakie emocjonalne lub oparte na stawkach słowa mogłyby podkreślić, dlaczego ta premiera ma teraz znaczenie?” Vergecast nie jest przede wszystkim programem o redagowaniu nagłówków o smartwatchach.
Rozumiem, tak.
Nie wiem więc, jak dostałeś się z punktu A do B i nie wiem, dlaczego uważasz, że to atrybucja.
Gdybyś poszedł i przeczytałczyjąś pracę, umieść ją w Internecie – robisz to cały czas w swoim programie – i powiedz: „Przeczytałem pracę tej osoby i oto mój wniosek z niej”. Powinieneś zdecydować, czy jest to sugestia wygenerowana na podstawie atrybucji, czy nie. Mówiłem ci, że moim zdaniem to sugestia złej jakości. Nie próbuję tego bronić. Nie sądzę, że o tym chcielibyśmy tam rozmawiać. Pytanie jednak, czy kiedy publikujesz swoją pracę, ludzie i sztuczna inteligencja mogą jej użyć do wygenerowania innych sugestii i wrażeń? Mogą i chciałbyś, żeby to przypisali.
Ale to nie jest praca, którą ta osoba wykonała. Halucynacje dotyczące rzeczy, o której myślałeś, że zrobię, a następnie mówienie, że przypisujesz to mnie, nie przynoszą mi żadnej korzyści. Może to faktycznie umniejszać korzyści, jakie mógłbym zapewnić innym ludziom. To jest rozłączenie, które panuje w moim mózgu. Nie jestem pewien, dlaczego jest to atrybucja.
Jeśli powiem: „Rozmawiałem z Shishirem i myślę, że oto, co by powiedział”, to zupełnie co innego niż stwierdzenie: „Przeczytałem całą jego pracę i poprosiłem dowolną szybką wersję Claude'a lub ChatGPT, aby coś wymyślili i zamierzam umieścić na tym jego nazwisko”. Jest tam coś znacząco innego. I nie wygląda na to, że chcesz to przyznać.
Nie. Nie jestem. Jest całkiem jasne, że wygenerowanie sugestii na podstawie czyjejś pracy… wystarczy wykonać proste zadanie, w którym robi to człowiek. Jeśli wygenerujesz sugestię na podstawie czyjejś pracy nad swoim programem i powiesz: „Przeczytałem prace tej osoby i oto moje wrażenia, myślę, że to właśnie miała na myśli”, możesz w oparciu o to zbudować cały program. Dlatego nie zawsze Ci się to udaje. Nie zawsze mówisz prawdę o osobach, które komentujesz, a które są prawidłowe.
Prawidłowy. Ale nie przypisuję im tego pomysłu. Ten pomysł jest oczywiście mój.
Ta funkcja jest bardzo wyraźnie oznaczona, że jest to sugestia opracowana przez tę funkcję na podstawie tej pracy.
Pozwól, że zadam ci inne pytanie. Ciekawi mnie to w całym zakresie, od YouTube po teraz. Właśnie ukazała się ankieta NBC News na temat tego, co ludzie myślą o sztucznej inteligencji. A odpowiedź jest zła. Ludzie źle się czują w związku ze sztuczną inteligencją. AI plasuje się za ICE i tylko nieznacznie powyżej Partii Demokratycznej. To trudny moment. Percepcja -20.
Myślę, że powodem tego jest to, że jest bardzo ekstrakcyjny i nie ma w nim wartości. Porównałbym to do YouTube, który według wielu osób jest dość ekstrakcyjny. Stoczyłeś zacięty spór o prawa autorskie dotyczące YouTube i tego, czy South Park może być dostępny w YouTube bez pozwolenia, a firma Viacom zamierzała cię pozwać. Ta sprawa była fascynująca, ponieważ opinia publiczna zdecydowanie opowiedziała się po stronie YouTube.
O, to ciekawe wspomnienie.
Zajmowałem się tą sprawą. W trakcie sprawy studiowałem prawo, studiując prawa autorskie. Zdecydowana większość ludzi stwierdziła: „YouTube jest naprawdę przydatny. Uwielbiamy go. A te duże hollywoodzkie firmy są do niczego”. Kiedy Napster był pod ostrzałem, opinia publiczna nie była po stronie wytwórni płytowych. Nie byli po stronie dużych firm. Byli po stronie udostępniania plików. Ponieważ użyteczność była tak wysoka, niezależnie od kosztów ekonomicznych i społecznych. Mógłbym to kontynuować i kontynuować. Możesz przez cały dzień opowiadać ludziom o kosztach pracy Ubera, a oni i tak będą z niego korzystać.
Obecnie toczy się proces mający na celu sprawdzenie, czy platformy mediów społecznościowych szkodzą zdrowiu nastolatków i czy są to wadliwie zaprojektowane produkty, które szkodzą dzieciom. W chwili obecnej proces ten jest w toku. W tej chwili jury jest podzielone, a ludzie nadal będą korzystać z tych platform, ponieważ nie obchodzi ich to.
Koszty środowiskowe dużych, głupich samochodów – przez cały dzień można ludziom wmawiać, że ciężarówki zniszczą środowisko, a Amerykanie i tak będą kupować ciężarówki. To właśnie zamierzamy zrobić. Sztuczna inteligencja jest postrzegana jedynie jako ekstrakcyjna. Jest mniej lubiany niż ICE. To dla mnie szaleństwo. Czy rozumiesz, że wydobywczy charakter sztucznej inteligencji powoduje problem dla całej branży? Ponieważ siedzisz teraz w środku jednej z tych kontrowersji.
Myślę, że rysujesz dość szerokie powiązanie, dlaczego ludzie boją się sztucznej inteligencji.
Myślę, że to świetne produkty konsumenckiezapewniają dużą wartość, pokonują koszty społeczne.
Po pierwsze, sztuczna inteligencja ma przed sobą wiele wyzwań. Jest wiele możliwości. Spełnia inne Twoje testy. Stworzyła jedne z najpopularniejszych produktów w historii. I jest wielu ludzi, którzy chcieliby, żebyś wydłubał którykolwiek z tych produktów z ich zimnych, martwych rąk.
Myślę, że obecnym wyzwaniem związanym ze sztuczną inteligencją jest to, że podważa ona poczucie ludzi co do przyszłości ich człowieczeństwa i ich zdolność do pracy. To są naprawdę wyzwania. Kwestia, o której tu mówimy, nie sądzę, że tak naprawdę to czytasz w tej ankiecie.
Co przeczytałbyś w ankiecie, w której ankiety AI znajdują się poniżej ICE?
Ludzie boją się o swoją pracę.
Myślisz, że ludzie po prostu boją się o swoją pracę?
Myślę, że tak. Myślę-
Rozumiesz, że to ekstrakcja? Wziąłeś sumę pracy wszystkich osób w Internecie i teraz zamierzasz jej użyć, aby zastąpić ludzi i ich miejsca pracy bez żadnej rekompensaty ekonomicznej.
Z pewnością jest to jeden ze sposobów, w jaki może zastąpić ludziom miejsca pracy. Nie sądzę, że większość ludzi martwi się tym, w jaki sposób może to zastąpić ich pracę. Myślę, że się co do tego mylą. W rzeczywistości nie sądzę, że zastąpi to tyle miejsc pracy, które utworzy. Jednym z powodów jest to, że nasz model myślenia o sztucznej inteligencji polega na udostępnianiu jej ludziom i rozszerzaniu ich pracy. Lubimy nazywać to produktem, który pomaga stać się nadczłowiekiem. Dlatego uważam, że się co do tego mylą.
Ale jeśli pytasz mnie, dlaczego ma tak niskie sondaże, to dlatego, że copywriter myśli: „Może nie będę już tego potrzebować”. To sprzedawca lub osoba wspierająca mówi: „Zastanawiam się, czy agent będzie w stanie wykonać moją pracę”. Myślę, że pomysł, że ma to coś wspólnego z imieniem i podobieństwem, jest dość dużym nadużyciem.
Znajdujesz się w środku kontrowersji, podczas której wiele osób jest na ciebie wściekłych za przywłaszczenie sobie ich pracy. Jeśli jesteś copywriterem w agencji reklamowej – znam wielu copywriterów w agencjach – mówią: „Zabrałeś całą moją pracę”. Nie ty. „Firmy zajmujące się sztuczną inteligencją wykorzystały całą moją pracę do celów szkoleniowych, a teraz zamierzają mnie zastąpić i nikt nie otrzyma zapłaty”. W Hollywood panuje zasada: „Nikt nam za to nie płaci”. Ludzie piszący na Tumblrze mówią: "Teraz OpenAI zrobi dla ludzi pornolowy fanfik. To było nasze zadanie. Dlaczego nam nie zapłaciłeś?"
Masz całkowitą rację. Twórców czeka teraz bardzo trudna droga. Nie sądzę, że jest to spowodowane tylko tą funkcją lub najnowszą zaawansowaną sztuczną inteligencją. Stoją przed trudną przyszłością z wielu różnych powodów. Ale ankieta, o której mówisz, dotyczy szerokiej populacji, a szeroka populacja to nie twórcy. Szerokie społeczeństwo ma stanowiska, które, obawiają się, mogą być dla nich niedostępne. Niezależnie od tego, czy jest kierowcą ciężarówki, czy osobą wspierającą, tego się boją.
Nie umniejszam faktu, że twórcy również mają problem z AI. Zwracam tylko uwagę, że ogólne wrażenie dotyczące sztucznej inteligencji i wyzwanie, jakie z nią wiążemy, jest takie, że cała branża wykonała naprawdę złą robotę, pomagając ludziom zrozumieć, dlaczego taka technologia może im pomóc, a nie zapobiec odebraniu im pracy. A większość ludzi po prostu nie jest twórcami.
Nie kwestionuję tego, co mówisz o twórcach. Mówię tylko, że większość ludzi nie jest tym zestresowana, bo to nie jest ich praca. Nie tego się boją indywidualnie.
Nie, rozumiem, co mówisz. Zwracam tylko uwagę, że prawie każda większa zmiana technologiczna miała w jakiś sposób charakter wydobywczy. Google skopiowało wszystkie książki na świecie bez pozwolenia, a potem mieliśmy sprawę dotyczącą Książek Google i Google musiało ją wygrać. I tak się stało. Byli w stanie to zrobić.
Google musiał wygrać sprawę Viacom z YouTube. Google musiał wygrać sprawę Google Images przeciwko firmie Perfect 10, która była być może najmniej życzliwym powodem wszech czasów, ponieważ była to firma pornograficzna, a Google tworzył w Google Image miniatury softcore porno. Było oczywiste, że Google wygra tę sprawę, ale i tak musiało to wygraćsprawa.
Wszystkie te sprawy były przedmiotem sporów sądowych na dość intensywnym poziomie w sposób, który jest precedensowy do dziś i nie wydaje się, żebyśmy tracili czas na spory sądowe w stylu: „Hej, możesz po prostu zrobić fałszywą fałszywą moją twarz i użyć jej do sprzedaży słuchawek na Alibaba”. Możesz po prostu założyć firmę i powiedzieć: „Cóż, to kwestia uznania, więc użyję nazwisk sławnych osób w moim produkcie, aby powiedzieć, że to są zmiany”.
Jest tam link, który wydaje mi się bardzo bezpośredni, może tylko dla twórcy, ale chciałbym go przekazać każdemu, kto twierdzi, że wiąże się to z dość wysokimi kosztami wydobycia, a korzyści dla konsumentów nie są tak oczywiste.
W pewnym sensie podoba mi się analogia z YouTube. To dobra analogia. Kiedy rozmawiam z naszym zespołem o tym, dlaczego standard prawny nie powinien być standardem minimalnym, który staramy się osiągnąć. Powiem wam również, że to, co robimy tutaj, w Superhuman, nie spodziewa się, że będziemy bardzo blisko tej linii. Istnieją inne produkty bardzo zbliżone do tej linii. Naszą podstawową strategią jest zbudowanie platformy, w której możesz uczestniczyć lub nie. Nie sądzę, że będzie to dla nas dobra linia. Wiem, że w tym przypadku zbudowaliśmy złą funkcję. Nie został dobrze przyjęty ani przez użytkowników, ani przez ekspertów. Nie podoba mi się to. Zabiłem go z tego powodu, ale nie spodziewam się, że tu będę siedział…
Analogia z YouTube: masz rację. Aby YouTube mógł istnieć, sprawa Viacom musiała zostać wniesiona do sądu. A gdyby sprawa została rozstrzygnięta w inny sposób, YouTube by nie istniał. Właściwie większość Internetu by nie istniała. Pomysł, aby rozstrzygnąć tę kwestię w ten sposób, był zwycięstwem wszystkich. To było zwycięstwo społeczeństwa. Myślę, że to było zwycięstwo YouTube. Nie spodziewam się, że tak będzie w naszym przypadku. To nie jest linia, do której będę blisko.
Istnieje wiele spraw dotyczących praw autorskich przeciwko firmom zajmującym się sztuczną inteligencją. Czuję, że powinienem ujawnić, że nasza firma Vox Media pozwała Google w związku z technologią reklamową. Nie ma to nic wspólnego ze sztuczną inteligencją ani prawami autorskimi. Czuję, że muszę to ujawnić, bo ujawniam to za każdym razem. Vox Media pozwało Cohere, jedno z laboratoriów AI, w związku z naruszeniem praw autorskich. „The New York Times” pozywa OpenAI.
Jest milion takich spraw dotyczących praw autorskich. Każdego dnia jest ich więcej. Jedno z nich mogłoby pójść w drugą stronę i cała branża mogłaby się zawalić. Jak myślisz, co się stanie, jeśli jedno z dużych laboratoriów AI przegra sprawę dotyczącą praw autorskich?
Pytasz mnie jako osobę obserwującą branżę, czy pytasz mnie w mojej roli Nadczłowieka?
Obydwa.
Moja nadludzka rola jest prosta. Niezależnie od tego, co zrobią modele, tego użyjemy. A więc jeśli modele będą musiały ograniczyć to zachowanie, to tak właśnie będzie. Siedzimy na modelach. Nie sądzę, że będziemy tymi, którzy znajdują się w środku tych spraw. Jeśli spojrzę z perspektywy branży, myślę, że to naprawdę trudny przypadek, w obie strony. Mam prawdziwą empatię dla obu stron.
Jak powiedziałeś, prawo autorskie umożliwiło działanie Internetu i nie każdemu podoba się sposób, w jaki to prawo wyznacza granicę. Masz rację, że YouTube przetestował tę linię w nowy sposób w przypadku Viacom i tak dalej. To, co robią OpenAI, Claude i Gemini, przetestuje to w nowy sposób. Mam nadzieję, że znajdą na to dobrą linię. Nie sądzę, że tam właśnie będziemy. Nie będziemy tymi, którzy będą w środku tych procesów sądowych ani którzy będą zastanawiać się, gdzie jest ta granica.
Jeśli przyrostowy koszt tokena gwałtownie wzrośnie, ponieważ firmy zajmujące się sztuczną inteligencją będą musiały nagle płacić ogromne opłaty licencyjne właścicielom praw autorskich na dalszych etapach łańcucha dostaw, co stanie się z Twoją firmą?
Nie sądzę, żeby to miało dla nas jakiekolwiek znaczenie, ponieważ wszystko wydarzy się w modelach pod nami. Nie ma to dla nas znaczenia jako naszej własnej jednostki. Dla mnie jako obywatela ma to znaczenie. Myślę, że to naprawdę ważne. Ale pamiętam też, że dla nas główni agenci, których ludzie próbują wykorzystać w oparciu o Superhumana, nie mają z tym nic wspólnego. Sprawa biegłego to jeden przypadek.
To, co ludzie robią z naszym produktem, polega na tym, że wykorzystują swoją metodologię sprzedaży i przekształcają ją w agentów, z których mogą korzystać ich sprzedawcy. Zabierają swoje narzędzia wsparcia. Biorą swoje kalendarze i upewniają się, że pisząc e-mail i mówiąc: „Mogę spotkać się jutro o 18:00, upewnij się, że wtedy rzeczywiście będę wolny”.Jak mówiłem, nie jest to powszechna część naszej działalności.
Nie, nie mówię o części z recenzją ekspercką. Mówię, że opisujesz: „Weź całą moją literaturę sprzedażową, weź mój kalendarz”, co zostaje załadowane w kontekście modelu, do którego dzwonisz, prawda?
Tak.
Jeśli koszt przyrostowy tokena w tym modelu wzrośnie, ponieważ firmy zajmujące się sztuczną inteligencją nagle będą musiały uiścić mnóstwo opłat licencyjnych za prawa autorskie, co stanie się z Twoją firmą?
Gdybym był na miejscu tych firm, rozwiązaniem, które bym wybrał, nie byłoby rozdzielanie tych kosztów na wszystkich użytkowników. Pobierałbym od użytkowników opłatę za korzystanie z tych informacji. Taki powinni mieć model biznesowy.
Mój osobisty pogląd na to, co powinno się wydarzyć, jest taki, że powinienem zgłosić się do ChatGPT, Gemini lub Claude i powinienem udowodnić, że jestem subskrybentem New York Timesa, a następnie powinienem uzyskać odpowiedzi dla The New York Times. A „The New York Times” będzie musiał dokonać wyboru: „Czy chcę, aby moje treści były wykorzystywane tylko dla moich subskrybentów, czy nie?” Ale gdybym był tymi firmami, to właśnie bym obiecał.
Wszystkie te przypadki są różne. Więc tutaj uogólnię, a ty możesz mnie zaatakować za uogólnienie i to jest w porządku. Ale ogólnie rzecz biorąc, podzielili się na dwie linie. Jest jedna rzecz, którą opisujesz, a mianowicie wypluwanie treści, które już stworzyłem, na przykład Suno może stworzyć piosenkę Beyonce, która narusza prawa autorskie. Inny zestaw przypadków, które moim zdaniem są o wiele ważniejsze –
Jest na wejściu.
Jest na wejściu, jest na treningu. I mówiąc: „Przyjęłeś cały mój materiał bez pozwolenia”. To także naruszenie praw autorskich. Jeśli w przypadku modelowych firm pójdzie to w złą stronę, z perspektywy czasu zmieni się ich struktura kosztów. Nie możesz zbudować systemów, które opisujesz, ponieważ sam model…
Nie, właśnie na to odpowiadałem. Zatem wyjście, obejmuje to prawo autorskie. Jeśli stworzysz coś, co można pomylić z dziełem innej osoby, osoba ta może złożyć reklamację i zażądać usunięcia tego; jeśli zdecydują się z tego zrezygnować, możesz wynegocjować umowę o podziale przychodów lub cokolwiek zechcesz z tym zrobić. Dane wyjściowe zostały wyczyszczone. Dane wejściowe nie są czyszczone, jak powiedziałeś, a sprawy nie zostały rozwiązane w szczególnie jasny sposób.
Chodziło mi o to, że gdybym był na ich miejscu, nie brałbym kosztów wkładu i nie rozdzielałbym go wśród wszystkich użytkowników. Podzieliłbym model. Gdyby rzeczywiście tak było, powiedziałbym: "Dobrze, nie chcesz tam swoich treści. Stworzę wersję modelu, która będzie przeznaczona tylko dla abonentów New York Timesa i będę ich obciążał".
Twoje konkretne pytanie brzmiało: „Czy te koszty zostaną przeniesione na innych użytkowników LLM?” To właśnie dzieje się teraz. Płacą za tę treść. Jest nam przekazywane. Czy ma to dla nas znaczenie? Szczerze mówiąc, tempo innowacji w tej kategorii jest tak wysokie, zyski generowane w tej kategorii są tak wysokie, że nie, nie miało to znaczenia ani dla użytkowników wyższego szczebla, ani dla nas, użytkowników ChatGPT, użytkowników Gemini i tak dalej. Wcale nie zahamowało to ich wzrostu. Czy to się kiedyś stanie? Może. Nie wiem.
Chodziło mi raczej o to, że w tym świecie produkcji prawo autorskie jest dość jasne, a prawo reguluje je całkiem dobrze; prawa autorskie do danych wejściowych nie są takie jasne. Nie jest to jasne z dobrego powodu. Jeśli jesteś człowiekiem i czytasz książkę, potem się czegoś uczysz, a potem mówisz o tym, co powinno się wydarzyć? Jest to uzasadnione pytanie, które nie zostało dobrze sprawdzone w sądach.
Nie sądzę, że branża weźmie na siebie te koszty i po prostu przerzuci je na wszystkich użytkowników, ale zobaczymy. Jeśli tak, to tak jest i będziemy musieli sobie z tym poradzić. Wszyscy to zrobią.
Większość ludzi nie jest w stanie w nieskończoność skalować się, czytając jedną książkę, aby wygenerować biliony dolarów wartości przedsiębiorstwa. To jest różnica. Aby uzyskać tę wartość na taką skalę, zwykle wiele osób musi kupić egzemplarze książki i rozłożyć ekonomię. Skala jest różnicą.
Rozumiem, że jest to bardzo słuszny argument, że nie jest to to samo, co czytanie książki przez człowieka. Oczywiście taką linię należy przyjąć. Postulowałbym, że niezależnie od tego, jak zakończy się ta sprawa, właściwą odpowiedzią dla ekspertów jest to, że czas na nowy model biznesowy. Myślę, że pomysł jest taki, że trafisz dokładnie we właściwe miejsce iotrzymasz grosze za każde zapytanie przechodzące przez Gemini. To z pewnością jedna ze ścieżek.
Kiedy poszedłem i rozmawiałem z ludźmi o tym, co robimy w Superhuman, powiedzieli mi: "Właściwie to nie chcę łowić groszy za każdym razem, gdy moja praca zostanie wykorzystana. Chcę budować relacje z ludźmi. Nie tworzyłem treści po to, aby je publikować i zarabiać ułamek każdego użycia. Chcę stworzyć produkt, który faktycznie łączy się z ludźmi. Chcę to robić." YouTube oferuje na to świetny sposób. To, co robimy, to Superhuman powinien również oferować świetny sposób na osiągnięcie tego.
Pozwól, że zapytam Cię o to konkretnie. Nie byłem w South by Southwest. Mamy małe dziecko. W tym roku nie podróżowałam, ale oglądałam Instagram. Doświadczyłam South by Southwest dzięki magii Instagrama i TikToka.
Miałeś apartament w South by Southwest. Obejrzałem niektóre filmy. Podpis na jednej z karuzel na Instagramie… Właśnie przeczytam Ci podpis. To jest z apartamentu Superhuman w South by Southwest. Tam było mnóstwo rozmów. Podsumowanie rozmów brzmiało: "Sztuczna inteligencja nie może zastąpić ludzkiej kreatywności, empatii ani emocji. Nie zabierze nam całej pracy, ale zmieni sposób, w jaki pracujemy. A w erze sztucznej inteligencji gust i osąd są cenniejsze niż kiedykolwiek". Wartościowe według jakiego miernika? Czy to dolary?
Wartościowe pod każdym względem.
Konkretnie dolarów. Dolarami spłacam kredyt hipoteczny. Czy to dolary?
Przepraszam, nie zrozumiałem pytania.
Jeśli mój „gust i osąd są cenniejsze niż kiedykolwiek”, ale można je też w nieskończoność powielać i myślisz, że potrzebuję nowego modelu biznesowego lub każdy twórca potrzebuje nowego modelu biznesowego lub–
Przykro mi, ale od tego zrobiłeś duży krok naprzód.
Jak zarobić więcej dolarów? Jeśli mój „gust i osąd są cenniejsze niż kiedykolwiek”, skąd pochodzą dodatkowe pieniądze?
Aby było jasne, co oznacza slogan Superhuman, wierzymy, że możemy pomóc wszystkim naszym użytkownikom stać się nadludźmi, udostępniając im narzędzia, które pozwolą im poszerzyć zakres ich pracy. Głównym sposobem, w jaki myślimy o ludziach, jest to, że Gramatyka nie wykonuje pracy za Ciebie. Gramatyka pomaga uczynić Cię lepszym pisarzem. I nadal publikujesz swój esej, nadal publikujesz swój artykuł. Naszym zadaniem jest zmienić cię w nadczłowieka. To nasza obietnica złożona naszym użytkownikom. O to właśnie chodzi w tym sztandarze. Twoje pytanie jest bardzo dobrym pytaniem.
Na banerze widniał napis „smak i osąd są cenniejsze niż kiedykolwiek”. Proszę tylko o zdefiniowanie wartości oraz jaka wartość rośnie, a jaka spada.
Jeśli używasz Gramatyki i jesteś studentem lub sprzedawcą, ostatecznie liczy się Twój gust i osąd. Jesteśmy tutaj, aby pomóc Ci upewnić się, że nie popełnisz błędu. Jesteśmy tutaj, aby pomóc Ci zadbać o to, abyś zaprezentował się w najlepszy możliwy sposób. O to właśnie chodzi w tym sztandarze.
Z naszego produktu korzysta 40 milionów użytkowników. Zdecydowana większość z nich pracuje w branżach profesjonalnych, są sprzedawcami, osobami wspierającymi i do tego się to zwraca. Próbujemy im powiedzieć: „Nie martw się, że stracisz pracę, korzystając z naszych produktów, ponieważ jesteśmy tutaj, aby pomóc Ci zwiększyć skalę. Jesteśmy tutaj, aby pomóc Ci stać się lepszą wersją siebie”. O to właśnie chodzi w tym sztandarze. O to właśnie chodzi w naszej obietnicy.
Również dla ciebie, Nilay, mamy propozycję, a mianowicie, że teraz możesz zostać jednym z tych asystentów tych wszystkich ludzi. Wielu z nich nie ma pojęcia, że przydałaby im się Twoja pomoc, ale możesz zbudować z nimi tę relację, tak jak robi to Grammarly. Ludzie cały czas uosabiają Grammarly: "Mój nauczyciel języka angielskiego w szkole średniej, który siedzi obok mnie, gdziekolwiek pracuję, dzięki temu jestem lepszy. Dzięki temu moje zaufanie i zdolność oceny sytuacji jaśnieją."
Chciałbym, żeby twój agent pracował dla ludzi, dla których jesteś ważny. Powinieneś być w stanie zbudować agenta, który będzie siedział tuż obok nich i naprawdę będziesz mógł poczuć się jak ich redaktor. Teraz musisz trochę popracować, aby było to dobre doświadczenie. Będziesz musiał wymyślić, jak udokumentować swój styl edycji w sposób, który faktycznie da dobry wynik, a nie jak ten, który cytowałeś wcześniej. Ale jeśli potrafisz to zrobić, powinieneś być w stanie zbudować tę relację. Powinieneś być w stanie to skonstruowaćtak jak chcesz, powinieneś to kontrolować i powinieneś móc na tym zarabiać.
Poczekaj, poczekaj. Rozumiesz, że mówisz, że muszę to zrobić, ponieważ cała dotychczasowa praca, którą wykonałem w mojej karierze, została przejęta bez wynagrodzenia przez firmy zajmujące się sztuczną inteligencją.
Nie ja złożyłem takie oświadczenie.
Co? Mówisz, że jako ekspert muszę wymyślić jakiś nowy model biznesowy i przesłać swojego agenta do Twojego narzędzia, a następnie zareklamować je, aby uzyskać udział w przychodach w stosunku 70/30 od dowolnej liczby osób korzystających z Grammarly, ponieważ mój faktyczny dorobek pracy został zredukowany do zera. To dość trudna sprzedaż.
Nie jestem tu po to, by powiedzieć Ci, jak odpowiedzieć na każde pytanie dotyczące zmian w ekonomii twórców. Można na to spojrzeć tak, że ścieżka bycia twórcą stała się trudniejsza. Zakładam, że ten podcast trafi na YouTube, Spotify i tak dalej. Istnieją łatwiejsze ścieżki do zostania twórcą. Byli ludzie, którzy po premierze YouTube powiedzieli nam to samo i powiedzieli: "Nie rozumiemy. Nasz model biznesowy jest tam schrzaniony. Dlaczego powinniśmy pracować w YouTube?"
Ci, którzy patrzyli na to w ten sposób i postrzegali to jako zamiennik, ostatecznie nie ruszyli w przyszłość. Jasne, że tak. Prowadzisz program na wszystkich tych platformach i znalazłeś sposób, aby zamienić to w biznes. Dostrzegłeś tę szansę i rozszerzyłeś swoje możliwości.
Jeśli spojrzymy na sztuczną inteligencję z tej perspektywy i powiemy: „Sztuczna inteligencja jest tutaj i zmniejsza liczbę osób, które muszą przejść do moich bieżących doświadczeń”, jest to jeden ze sposobów, w jaki można na to spojrzeć. Znajdą się twórcy, którzy będą na to patrzeć w ten sposób. Mam nadzieję, że spojrzymy na to z drugiej strony i powiemy: „Niektóre z tych platform umożliwią Ci uczestnictwo, pozwolą Ci wykorzystać swoją wiedzę i zaprezentować ją ludziom w sposób, który faktycznie im pomoże w inny sposób, niż było to możliwe w przeszłości”.
To świetlana przyszłość. Naprawdę nie próbuję powiedzieć, że musisz lub nie musisz. To szansa na rozwój. Tak naprawdę nie jestem tu po to, by bronić tego, co inna firma robi z treścią. Co się tam dzieje, dzieje się tam. Mówię tylko, że twórcy czują tę presję. Rozpoznajemy to. Jest szansa. Jeden twórca powiedział mi, że w ciągu ostatniego roku ruch z Google spadł o 50 procent. Powiedzieli, że dzięki przeglądom AI i tak dalej ruch spada o 50 procent. Sprzedają książki.
Moją reakcją było: "To naprawdę do bani. Rozumiem, dlaczego to naprawdę do bani. " Powiedziałbym im też: „Jeśli jesteś autorem książki, czekanie, aż ktoś wyszuka Twoje nazwisko w Google, to zdecydowanie najgorszy sposób na zarabianie na Twojej wiedzy. Porozmawiajmy teraz o tym, jak możemy wykorzystać to, co robisz dobrze, i zaprezentować to ludziom w sposób, który w inny sposób tworzy wartość”.
Być może uda nam się to zrobić w sposób i przedstawić to ludziom w sposób, który w inny sposób stworzy wartość. Być może możemy to zrobić w sposób, który nie będzie wymagał dla Ciebie mnóstwa dodatkowej pracy i zapewni Ci nowy rodzaj możliwości. Myślę, że platformy takie jak nasza dadzą taką możliwość osobom, które zdecydują się z niej skorzystać. Nie każdy to zrobi.
Czy mogę przekazać to Tobie, jako dyrektorowi generalnemu firmy produkującej oprogramowanie?
Jasne.
To ten sam argument, który słyszę na temat modeli pionierskich oraz firm zajmujących się sztuczną inteligencją i ich nieustannej ekspansji na każdą kategorię. A potem coś, co można nazwać SaaSpocalypse. Dlaczego miałbym płacić Twoją marżę za tokeny, które od nich kupujesz, skoro mogę po prostu kupić ich tokeny bezpośrednio i po prostu porozmawiać z Claudem? Dlaczego nie miałbym po prostu wibrować kodu czegoś, co wygląda jak Grammarly i nie uruchomić go, zamiast płacić… ile, zarabiasz jakieś 160 dolarów rocznie? To jest coś, co nadchodzi w dużej mierze w branży oprogramowania. Czy czujesz tę samą presję?
SaaSpocalypse nie jest łatwym słowem do powiedzenia. To trochę przesadzone. Przedstawię ci mój pogląd na to. Jest dużo oprogramowania. Możliwość tworzenia oprogramowania staje się zdecydowanie dużo, dużo łatwiejsza. Myślę, że ludzie decydują się na korzystanie z oprogramowania często dlatego, że wykonuje ono szczególnie dobrze swoje zadanie i często wiąże się z nim efekt sieciowy.
Podam przykład i skupię się tylko na zarządzaniu relacjami z klientami (CRM). Ludzie patrzą na SaaSpocalypse, idą i próbująocenić Salesforce i powiedzieć: „Dlaczego ktokolwiek miałby płacić za Salesforce? Mógłbym po prostu zakodować własną wersję tego rozwiązania”. Cóż, najpierw mówią: „Po co ktoś miałby mieć CRM?” A jeśli rzeczywiście potrzebują CRM, dlaczego mieliby płacić za Salesforce?
Odpowiem na oba pytania. Po co płacić za CRM? Kiedy masz grupy ludzi pracujących razem, potrzebujesz oprogramowania, które umożliwi im wspólną pracę. Jeśli mam jednego sprzedawcę, mogę zachować całą moją sprzedaż w głowie. Jeśli mam 10 sprzedawców, może uda mi się to zrobić za pomocą arkusza kalkulacyjnego. Kiedy mam 100, potrzebuję oprogramowania, aby je połączyć. To oprogramowanie nazywa się dziś oprogramowaniem CRM. Kiedy będę miał 1000 agentów sprzedających w moim imieniu, będę potrzebował sposobu, aby mogli ze sobą koordynować swoje działania. Może być inaczej, ale myślę, że to będzie ważne. Dlaczego będą to produkty takie jak Salesforce? Nie wiem, czy będzie to Salesforce, ale siła efektów sieciowych będzie znacznie większa.
Powiesz: „To są produkty, dla których wybiorę produkt, który jest podłączony do ekosystemu na różne sposoby”. Dlaczego ludzie mieliby odbudowywać gramatykę? Jestem pewien, że spróbują. Mam nadzieję, że do tego momentu będziemy platformą dla wszystkich najlepszych agentów, którzy będą pracować dokładnie tam, gdzie Ty pracujesz, i nie będziesz musiał ich wszystkich replikować. Jestem pewien, że znajdą się ludzie, którzy to zrobią, ale myślę, że większość nie. To ważny czynnik wpływający na dalszy rozwój branży oprogramowania. Zapotrzebowanie na oprogramowanie będzie tylko rosło. Znaczenie efektów sieciowych będzie tylko rosło.
Nie myślisz, że OpenAI, Anthropic czy Google powiedzą: "No cóż, gramatyka jest całkiem przydatna. Możemy zbudować narzędzie, które wygląda tak samo w ciągu kilku sekund, wysłać je i zabić ich produkt. Oni i tak po prostu kupują nasze tokeny. Możemy je po prostu zabić całkiem łatwo. "
Możliwość zbudowania takiego narzędzia istnieje już od dawna. Gdyby to była prawda, nasza firma nie rozwijałaby się. Nie 40 milionów ludzi korzystałoby z niego codziennie. Pomysł staje się coraz łatwiejszy. Tak, nie możemy stać w miejscu. Jeśli pozostaniemy w miejscu i nie będziemy nadal wprowadzać innowacji, jeśli nie zbudujemy efektu sieciowego, jeśli nie będziemy nadal dodawać wartości dla ludzi, zostaniemy złapani. To zawsze prawda.
Chcę tylko zakończyć ważną rzeczą. Ponownie, używałeś tych platform. Jesteś na pokładzie Spotify. Wiem, że myślisz o tutejszej gospodarce, o tym, jak powstaje praca i kto zarabia równie dobrze jak każdy inny. Przyglądam się obecnemu kształtowi krajobrazu medialnego, krajobrazu informacyjnego, który można nazwać Internetem. A ja mówię: „Chłopcze, wszystko powoli zamienia się w QVC”. Produkcja tych rzeczy jest z dnia na dzień dewaluowana. Bycie osobą, która tworzy te rzeczy, staje się coraz trudniejsze. To coś, co powtarzałeś już kilka razy w ciągu ostatniej godziny.
Na koniec wszyscy twórcy muszą skupić się na sprzedaży czegoś. Bracia Paul muszą sprzedać ci wodę butelkowaną. Pan Bestia musi sprzedać Ci batony energetyczne. Zdewaluowaliśmy naszą pracę do tego stopnia, że w odróżnieniu od jakiejkolwiek innej branży na świecie, branży internetowej, ekosystem informacyjny obraca się z bitów do atomów. To dość rzadkie zjawisko w historii biznesu.
Większość firm przechodzi od atomów do bitów. Marginesy bitów są historycznie znacznie lepsze niż marginesy atomów, z wyjątkiem YouTube, z tą różnicą, że każdy liczący się artysta musi wiecznie być w trasie, ponieważ pieniądze ze sprzedaży samej muzyki są tak niskie. Sztuczna inteligencja pozwala to osiągnąć na dużą skalę. Możesz poczuć presję. Cała ta rozmowa dotyczyła tej presji.
Być może doktryny prawne nie pokrywają się dokładnie ze sobą, być może dokonuję zbyt wielu uogólnień i słyszę krytykę, którą mnie odparowujecie, ale tak właśnie czuję. Ostatecznie wszystkie te platformy skupiają się na tym, że ktoś próbuje Ci sprzedać coś innego. Sztuczna inteligencja tylko to przyspiesza. Zastanawiam się tylko, gdzie według ciebie jest punkt końcowy.
To ciekawa charakterystyka. Istnieje wiele modeli biznesowych. Myślę, że jednym ze sposobów spojrzenia na to jest to, co opisałeś jako bity na atomy. Jestem pewien, że niektórzy twórcy uważają, że przychody z reklam w YouTube są niewystarczające. To dlatego, że jest szansa, prawda? Dlaczego nie miałbyś skorzystać z okazji? Myślę, że „muszę” jest jednym ze sposobówopisz to. „Dotrzeć do” to inny sposób opisania tego. Inną rzeczą, którą chciałbym powiedzieć, jest to, że nie sądzę, że stawianie bitów na atomy jest dość dokładne. To znacznie więcej reklam niż subskrypcji niż zakupów. I nie sądzę, że rozprzestrzenianie się tego dotyczy tak naprawdę kawałka bitu i atomu. Chodzi o element łączący.
Istnieje zestaw platform zbudowanych z gałek ocznych. To, co zbudowałem w YouTube, opierało się głównie na gałkach ocznych. Na przestrzeni dziejów wielkość wydatków na reklamę zawsze stanowiła pewien procent PKB. Jest ona pokrywana na stałe od 2% do 4% PKB. To zostaje podzielone pomiędzy wszystkie te gałki oczne i to jest jeden model biznesowy. Tak, liczba twórców walczących o to dramatycznie się rozdrobniła w ciągu ostatnich kilku dekad na każdej platformie. To, co może z tego wyniknąć, jest mniejsze. Istnieje również możliwość sprzedaży produktów. Umiejętność sprzedaży produktów jest stara jak świat, a w jej środku znajduje się umiejętność budowania połączeń. Produkty te zwykle wykonują dużo pracy z subskrypcjami.
To interesujące, gdy pomyślimy o niektórych moich ulubionych twórcach. Wielu z nich podziela teorię 1000 fanów: jeśli uda ci się nakłonić 1000 osób do zapłacenia ci 100 dolców rocznie, nagle będziesz miał biznes wart 100 000 dolarów. Jest cała klasa ludzi, którzy zdecydowali: "Mogę pójść gdzieś, gdzie dostanę trochę pieniędzy za każdym razem, gdy ktoś mrugnie i na mnie spojrzy. Albo mogę ich nakłonić do zakupu mojego hamburgera lub butelki z wodą. Albo pośrodku mogę zbudować na tyle głęboką więź z osobą, która będzie skłonna płacić mi na bieżąco pokaźną sumę pieniędzy, a ja nie potrzebuję ich dużo. Jeśli mi się to uda, będę mógł zbudować na tym prawdziwy biznes. "
Jest kilku fantastycznych twórców, którzy wykonali naprawdę dobrą robotę. Wiele z nich, jestem pewien, że znasz. To, co chciałbym zrobić i co staramy się osiągnąć dzięki Superhuman i naszej platformie agentów, to umożliwienie ludziom budowania takiego poziomu więzi. Wielu z nich tworzy newslettery. Bardzo znaczące jest powiedzenie: "Dostaję biuletyn. To 100 dolców rocznie. Oto jak możesz to zrobić. 1000 osób daje mi 100 kawałków. 10 000 ludzi daje mi milion dolców rocznie." To wydaje się sensowne połączenie.
W naszym przypadku mówię, że sztuczna inteligencja pozwoli nam zrobić więcej, niż tylko wyświetlać się w Twojej skrzynce odbiorczej. Pozwoli ci to pojawić się z czerwonym i niebieskim długopisem tuż obok danej osoby i powiedzieć: „Mogę ci pomóc w tym, co robisz, przynajmniej w tej części, nad którą pracujemy”. Jestem skłonny zaryzykować. Czy możesz poprosić 1000 osób, aby powiedziały „dla mnie to jest warte 100 dolców rocznie”? Myślę, że będziesz w stanie.
Poczekaj, zapytam cię o to tak bezpośrednio, jak tylko potrafię. Czy myślisz, że ta funkcja będzie dobra?
Będzie tak dobre, jak praca, jaką włożył w to twórca. Czy wszystkie newslettery są dobre? Nie, większość biuletynów jest do bani. Nie ma gwarancji, że platforma biuletynów sprawi, że będą dobre. Czy każdy film na YouTube jest dobry? Nie, przeważnie są dość okropne. Ale czy pozwala-
Nie wiem, jak wygląda Twoje narzędzie do budowania agenta na platformie, ale nie widziałem LLM, który byłby w stanie odtworzyć mój tekst, nie mówiąc już o mojej edycji. Jesteś zależny od możliwości samych modeli. Pytam więc w sposób ogólny, ale wiesz, jak zbudowane jest Twoje narzędzie. Czy możesz faktycznie stworzyć narzędzie, które będzie to dobrze robić?
Myślę, że tak. Powiedziałbym, że wykonaliśmy całkiem dobrą robotę z Grammarly, że całkiem nieźle naśladowaliśmy nauczyciela gramatyki. Czy możemy to zrobić w przypadku szerszego spektrum rzeczy? Wierzę, że tak. Mamy już na to dobre dowody dzięki niektórym agentom pracującym na naszej platformie. Czy możemy zbudować dla Ciebie dobry, czy możesz zbudować dobry dla Ciebie? Nie wiem. Chętnie z Tobą nad tym popracuję.
Jak wygląda to narzędzie? Jak wygląda „zbudowanie dobrego narzędzia, które pozwoli mi edytować”?
To jest to, co powiedziałeś wcześniej, musisz zapisać swój punkt widzenia, na przykład, jak wygląda twój montaż?
Nie, mam na myśli dosłownie opisanie interfejsu, który zapewnia mi to narzędzie.
Och, większą część interfejsu stanowi okno zachęty, które nazywamy wyzwalaczami. Powiesz: „Oto mójinstrukcja." Pomyśl o tym tak, jakbyś miał opublikować swój podręcznik, a oto wyzwalacz. Oto zestaw rzeczy, które mówią: kiedy to zobaczysz, zrób to. A oto mój podręcznik. Oto mój sposób myślenia o różnych rzeczach. A kiedy to zobaczysz, zrób to. Podałeś przykład opinii na temat nagłówka. Nie podobała Ci się opinia, którą podałeś w nagłówku. To rozsądne. Zastanawiam się, czy mógłbyś zapisać, jaką opinię przekazałbyś w nagłówku?
Pozwól, że zasugeruję inny sposób myślenia o tym. Udawaj, że próbujesz szkolić kogoś innego. Mówisz: „Hej, zatrudnię pracownika, będę się rozwijać i nauczę go, żeby był taki jak ja”. Jak byś ich uczył? Prawdopodobnie usiądziesz z nimi i zapiszesz kilka rzeczy. A drugą rzeczą, którą byś zrobił, było obserwowanie, jak to robią, a następnie poprawianie ich.
Kolejną rzeczą, którą musimy zrobić, to powiedzieć: musisz uzyskać informację zwrotną i móc powiedzieć: „To była gówniana sugestia. Nie rób tego więcej. I tak właśnie powinien wyglądać ten interfejs. Dajesz zestaw instrukcji, dajesz zestaw wyzwalaczy, a następnie otrzymujesz informację zwrotną. A ty mówisz: „To zadziałało, to nie zadziałało”. Wrócisz, spojrzysz na to i powiesz: „Tak, to zdecydowanie nie zadziałało”. Może to nie zadziałało dla użytkownika, zignorował Twoje sugestie. Może to nie zadziałało w przypadku tego, co uważasz za dobrą robotę. Spojrzałeś na wyniki i stwierdziłeś, że nie była to szczególnie dobra praca i że będziesz ją trenować.
Pomysł możliwości wyszkolenia niestandardowego agenta dla każdej osoby i każdego produktu jest naprawdę interesujący i przekonujący. Nie sądzę, że będzie to łatwe dla wszystkich, ale ludzie, którzy zrobią to dobrze, będą podobni do współczesnych wybitnych twórców YouTube. Nawiążesz bardzo głęboką więź z szeroką gamą ludzi w sposób, którego nigdy nie uchwycisz za pomocą dolarów z reklam lub sprzedaży butelek z wodą.
Czy masz przykład jednego z nich, który Twoim zdaniem sprawdza się dzisiaj?
Myślę, że gramatyka jest najbardziej oczywista. Większość innych naprawdę dobrych...
Gramatyka jest jak gramatyka, prawda? Opiera się na zasadach i jest bardzo specyficzny. Gramatyka ma zasady i logikę. Jest gąbczasty na marginesie, ale jest dobra gramatyka i jest zła gramatyka, i dość wyraźnie można wykryć jedno i drugie.
To naprawdę interesujące. Gramatyka to stos modeli. Podstawowym modelem jest właściwie pisownia. Ortografia jest podstawową rzeczą definiującą. Gramatyka rządzi się całkiem niezłymi regułami. Ortografia ma naprawdę jasne zasady. Gramatyka rządzi się całkiem niezłymi regułami.
Ale tak naprawdę powodem, dla którego ludzie używają Gramatyki, jest to, że wykraczamy daleko poza to. Doradzamy więc w zakresie tonu, doradzamy w zakresie stylu. Mówimy: „Hej, przez to brzmisz szorstko”. To wszystko, co otrzymasz, płacąc za Grammarly. Takie sugestie dostają od nas i wydaje się, że im się podobają — codziennie korzysta z nich 40 milionów osób. Istnieje szeroka gama partnerów, którzy wskoczyli na platformę i stworzyli także agentów. Wiele z nich jest bliższych narzędziom.
Kilka tygodni temu firma Gamma wprowadziła na rynek jedną z nich, która pomaga zbudować naprawdę dobry zestaw slajdów. Dużo pracy włożyli w zadanie „co napisałeś?” na „Jak zamienić się w zjeżdżalnię?” Widzieliśmy, że wiele z nich powstaje wewnątrz firm. Przykład sprzedaży, który podałem, a który jest bardzo powszechny, brzmi: „Hej, jeśli jestem szefem sprzedaży, mam metodologię sprzedaży. Zawsze powinieneś zadawać te trzy pytania. Zawsze powinieneś promować nasz produkt w ten sposób.” Zapisują to, zamieniają w agenta i mówią: „Upewnij się, że jest to widoczne dla ludzi, gdy pracują”. I myślę, że niektórzy z nich radzą sobie świetnie.
Są to zastosowania korporacyjne i naprawdę bardzo rozumiem przypadek użycia w sprzedaży. Sprzedawcy muszą cały czas mówić to samo. Rozumiem, że nie robią tego cały czas. Mamy sprzedawców.
Właściwie, czy kreatywny może działać?
Pytam, bo nie sądzę, że gust opiera się na zasadach. Nasi producenci są tutaj w tle, po prostu w kałuży, ponieważ częścią ich pracy jest cotygodniowa próba pisania tak jak ja. Dostają dużobezpośrednią informację zwrotną ode mnie na ten temat. Dosłownie edytuję dokumenty, żeby móc przeczytać wstępy i zakończenia, a także zmieniam pytania. Jest to naprawdę trudne, nawet jeśli tylko trzy osoby pracowały razem przez lata, próbując uzyskać satysfakcjonujący efekt. I są naprawdę dobre.
Tak. To całkowicie sprawiedliwe. Domyślam się, że eksperci, którzy tutaj zwyciężyją, nie będą tymi, których opisujesz. Te, które czynią coś kreatywnym, brzmią niepowtarzalnie, sprawiają, że brzmi to lepiej, prawdopodobnie nie są tymi, które zadziałają jako pierwsze. Myślę jednak, że istnieje grupa ekspertów i twórców, którzy sprawdzą się świetnie. Może wybiorę te, które są tuż obok Gramatyki.
Jest grupa nauczycieli, dla których to naprawdę się sprawdzi. Powiedzą: "Hej, oprócz upewnienia się, że twoja gramatyka jest dobra, wygląda na to, że piszesz coś o historii. Prawdopodobnie mogę pomóc ci jaśniej opisać historię. " Nie jest to tak jasne jak fakty gramatyczne, ale jest całkiem blisko. "To właśnie wydarzyło się w tym okresie. Powinieneś znać te różne elementy. " Nauczyciele będą tego doskonałym przykładem.
W czym LLM są naprawdę dobrzy? Są naprawdę dobrzy w uśrednianiu tego, co wszyscy mówią. Czy mogą więc zrobić coś naprawdę wyjątkowego tak jak Ty? Nie, prawdopodobnie nie. Czy mogą wykorzystać część twojej sugestii i przekształcić ją w coś na tyle przydatnego, że 1000 osób będzie płacić 100 dolców miesięcznie? Założę się, że coś wymyślisz, bo poprzeczka nie jest wysoka.
Wiem, że trochę odwróciliśmy dyskusję. Jeśli mówimy o Tobie i Twoich możliwościach biznesowych, tak naprawdę nie musisz replikować siebie takim, jakim byłbyś osobiście. Musisz tylko stworzyć wystarczającą korzyść, aby 1000 osób płaciło ci 100 dolców rocznie. To właśnie musisz zrobić. Czy jest jakaś część Twojej metodologii, która Twoim zdaniem jest tak dobra, że ludzie by to zrobili? Założę się, że istnieje.
Będę musiał dużo o tym pomyśleć. Dziękuję bardzo za przybycie, za udzielenie odpowiedzi na pytania, za chęć odpowiadania na pytania. Doceniam to.
Jasne.
Mam wiele innych pytań. Będziemy musieli wkrótce Cię ponownie zaprosić, aby rozszerzyć pełny zakres. Co dalej z Grammarly? Powiedz widzom, czego powinni szukać.
Jesteśmy bardzo zajęci tworzeniem Superhuman Go. W ciągu najbliższych kilku miesięcy mamy wiele premier, więc miejcie na to oko.
W porządku. Shishir, dziękuję bardzo za bycie w Decoderze.
W porządku. Dziękuję.
Masz pytania lub komentarze na temat tego odcinka? Napisz do nas na adres decoder@theverge.com. Naprawdę czytamy każdy e-mail!