Oracle udało się we wtorek uspokoić zszargane nerwy na Wall Street. Firma zajmująca się chmurą i oprogramowaniem, która stała się centralnym punktem niepokojów inwestorów w związku z wydatkami związanymi ze sztuczną inteligencją, odnotowała nieco lepsze przychody niż przewidywane w lutowym kwartale. Co ważne, po raz drugi w ciągu dwóch kwartałów podwyższył prognozę dochodów na przyszły rok fiskalny, który rozpoczyna się w czerwcu. Oracle prognozuje obecnie, że przychody w roku finansowym 2027 wzrosną o 34%, co stanowi ponad dwukrotność prawdopodobnego wzrostu w tym roku i czterokrotność średniego wzrostu przychodów od 2021 r. Akcje spółki Oracle wzrosły o 9% w obrocie po godzinach pracy.
To, co zestresowało inwestorów – i w ciągu ostatnich sześciu miesięcy obcięło akcje o połowę – to fakt, że Oracle pożyczyła dziesiątki miliardów na budowę centrów danych dla klientów takich jak OpenAI, których zdolność do płacenia za usługi za kilka lat prawdopodobnie będzie zależeć od przyszłego gromadzenia funduszy. Oracle próbowała zapewnić inwestorów, że wszystko jest w porządku: wskazała, że „niektórzy z największych konsumentów możliwości chmury AI w ostatnim czasie znacznie wzmocnili swoją pozycję finansową”, co nawiązało do niedawno ogłoszonej zbiórki środków o wartości 110 miliardów dolarów. Jednak OpenAI nie zgarnie tych pieniędzy od razu. Według Bloomberga jeden z inwestorów biorących udział w rundzie finansowania, SoftBank, sam próbuje pożyczyć pieniądze potrzebne na inwestycję w OpenAI. Budowa sztucznej inteligencji to swego rodzaju łańcuch finansowy.